Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6627

Robert Reichel specjalnie dla hokej.net.

2011-02-10 21:52:07

Robert Reichel opowiedział nam m.in. o asyście przy golu W.Gretzky'ego i o swoim kiju, którym strzelił gola w półfinale IO w Nagano, który zdecydował o wejściu reprezentacji Czech do finału tych rozgrywek.

Niedawno zakończył Pan karierę. Czy nie ciągnie Pana na lód?
- No cóż,ten etap mam już za sobą. Obecnie jestem trenerem i stoją przede mną inne wyzwania,także nie myślę o tym co było.

Jest Pan wychowankiem Litwinowa - klubu,który obok Kladna szkoli w Czeskiej Republice najwięcej utalentowanych graczy. Jednak Kladno ma siedem mistrzowskich tytułów, a Litwinow nie zdobył jeszcze żadnego. Dlaczego?

- Z pewnością główną przyczyną tego jest to, że najlepsi zawodnicy wyjeżdżali do NHL. Litwinow na początku lat dziewięćdziesiątych wypromował wielu graczy za Atlantyk, gdyby oni zostali u nas to mieliśmy realne szanse na zdobycie niejednego mistrzostwa. Ja jednak wierzę, że jeszcze dożyję czasu, gdy klub z mojego rodzinnego miasta zdobędzie tytuł. To jedno z moich największych marzeń.

Aby spełnić to swoje marzenie próbował Pan do gry w Litwinowie namówić swojego przyjaciela Theo Fleury’ego. Jak to się skończyło?
- Rzeczywiście, dzwoniłem do niego i zaproponowałem mu grę w Litwinowie. Jednak Theo miał w tym czasie spore problemy osobiste w Kanadzie i niestety nie mógł spełnić mojej prośby. Szkoda, bo pomimo, że kilka lat już nie grał byłby wzmocnieniem dla mojej drużyny i niewątpliwie jedną z największych atrakcji naszej ligi.



Jakie jest Pańskie najmilsze wspomnienie z gry w NHL?
- Spędziłem tam większość swojej kariery i trudno mi wybrać jakieś szczególne chwile. W każdym klubie, w którym grałem były to inne przeżycia, inne doświadczenia i inne znajomości. Oczywiście miałem też i negatywne historie.

Jakie?
- Przykro mi, ale o takich sprawach się nie rozmawia.

Czy może Pan powiedzieć o swojej jedynej asyście jaką zaliczył przy golu strzelonym przez W.Gretzky’ego i co Pan sądzi o nim jako zawodniku?

- Wayne Gretzky to z pewnością największy hokeista wszechczasów. Co ciekawe nie był on jakimś wybitnym technikiem, jego szybkość też pozostawiała wiele do życzenia. Jednak żaden gracz nie był tak chytry, żaden gracz nie miał takiego przeglądu sytuacji na lodzie jak on. Ponadto miał do perfekcji opanowaną umiejętność konstruowania akcji w tercji rywala, szczególnie dotyczyło to gier w przewadze i za bramką. Spotykałem się przeciwko niemu nie raz, gdyż sporo lat graliśmy w jednej dywizji. Jeśli chodzi zaś o tą „asystę”, to Wayne potwierdził niesamowitą umiejętność czytania gry. W czasie gry w przewadze próbowałem podać do jednego z partnerów, ale Wayne wyrósł jak spod ziemi, przechwycił krążek i strzelił nam gola. Do dziś nie wiem jak to zrobił.

W swoim dorobku nie ma Pan Pucharu Stanleya. Czy któryś z zespołów w którym Pan grał miał szansę na to trofeum?
- Tak, z pewnością miałem szansę w sezonie 2001-02, kiedy grałem w Toronto. Mieliśmy wtedy bardzo dobry zespół, ale niestety, przegraliśmy finał konferencji z Caroliną.

Który mecz na olimpiadzie w Nagano był według Pana najtrudniejszy?

- Był to ćwierćfinał z USA. Na szczęście D.Hašek rozegrał jeden ze swoich najlepszych meczów w karierze, dzięki temu mogliśmy go wygrać i to nas tak podbudowało, że uwierzyliśmy w końcowy sukces.

Kanadyjskie media wiele pisały o kiju, którym strzelił Pan zwycięskiego karnego Patrickowi Roy’owi w półfinale z Kanadą - z takim wygięciem łopatki jest niemożliwe zdobycie gola. Co Pan sądzi o tym po latach?
- Myślę, że oni żartowali. Kanadyjczycy bardzo przeżywali porażkę z nami i z przekąsem pisali o wielu sprawach. Jeśli chodzi o ten kij to rzeczywiście miał on wygięcie, którego chyba nikt nie używa, ale z pewnością było ono zgodne z przepisami, bo mierzyliśmy je wiele razy. Mam go do dziś i jest to jedna z najcenniejszych moich pamiątek.

Czy miał Pan kontakt z polskim hokejem? Może zna Pan polskich zawodników?
- Miałem przyjemność w Islanders grać wspólnie z Mariuszem Czerkawskim. Był on nie tylko doskonałym hokeistą, ale też bardzo dobrym kolegą. Szkoda tylko, że wy, Polacy nie macie więcej takich hokeistów jak on.

Pańska rada dla młodych hokeistów.

- Ja myślę, że znacznie więcej rad potrzebują rodzice tych graczy niż oni sami. Młody zawodnik musi mieć radość z gry, musi cieszyć się z tego, musi sam chcieć grać. A najgorzej jest jak chcą tego tylko jego rodzice.



Powrót

Komentarze:

Kto czuwał nad poprawnością języka czeskiego u rozmawiającego? Na przyszłość - Enter naprawdę nie boli, jego brak owszem.
Tym razem nikt nie czuwał nad moją poprawnością języka czeskiego.R.Reichel doskonale rozumiał pytania zadawane przeze mnie.Z mojej strony mogę tylko Mu podziękować za to,że znalazł czas na rozmowę przed wylotem do Kanady Swojego syna na turniej Pee Wee!
Dla mnie ważne że wywiad jest interesujący. No ale niektórzy jak widać po prostu muszą pomarudzić.
Doskonała charakterystyka
Gretzky'ego.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V