Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5901

Vladimír Růžička specjalnie dla hokej.net.

2011-01-04 23:02:41

Jedna z największych legend czeskiego hokeja, kapitan mistrzów olimpijskich z Nagano podzielił się z nami kilkoma uwagami o dawnych i obecnych czasach czeskiego hokeja.

1. Czy może Pan opowiedzieć o Swoim pierwszym golu strzelonym w najwyższej klasie rozgrywkowej wśród seniorów?
Miałem wtedy szesnaście lat. Było to pierwsze moje wyjście na lód wśród seniorów. Udało mi się pokonać J.Králika reprezentacyjnego bramkarza w tym czasie.

2. Trwało to dziesięć sekund. Czy wydarzenie to figuruje jako najszybciej strzelony gol wśród debiutantów np. w Księdze Guiness’a?

(Śmiech). Rzeczywiście gol padł bardzo szybko, ale czy jest to jakiś rekord to tego nie wiem.


Trener Růžička nie był zadowolony z wyniku meczu w Trzyńcu.

3. Grał Pan w lidze przed i po rozpadzie Czechosłowacji. Czy liga była silniejsza wtedy, czy jest obecnie?

Myślę,że przed rozpadem liga była silniejsza. Grali tam wtedy oprócz najlepszych Czechów także najlepsi Słowacy obecnie jest to rozdzielone. Oczywiście miało to też wpływ na lepszy poziom gry reprezentacji, która była wspólna dla obu narodów.

4. Spędził Pan pięć sezonów w NHL. Wielu fachowców twierdzi, że mógł Pan tam pograć jeszcze sporo czasu. Dlaczego zdecydował się Pan na powrót do Europy?
W ciągu dwóch ostatnich sezonów nie spędzałem zbyt wiele czasu na lodzie. Byłem bardzo zadowolony, że udało mi się zagrać za Atlantykiem, jednak czułem się jeszcze wystarczająco dobrze, żeby więcej grać, stąd moja decyzja o powrocie do Czech - znalazłem się wtedy w Slavii, klubie w którym jestem do dziś.


Trener Růžička na ławce Slavii

5. Puchar Stanley’a to z pewnością najcenniejsze trofeum, którego nie udało się Panu zdobyć. Trzeba jednak przyznać, że miał Pan ogromnego pecha w tej materii. W 1990 roku kiedy zwyciężyli Nafciarze z Edmonton trener nie wystawił Pana do pl
ay-off. Rok później będąc w Bostonie przegraliście z późniejszym mistrzem z Pittsburgha, pomimo,że prowadziliście w meczach 2:0, a w trzecim straciliście jednego ze swoich najlepszych zawodników, jakim był w tym czasie Ken Neely. Jak wspomina Pan tamte wydarzenia po latach?
Jeśli chodzi o Edmonton to byłem wtedy bardzo zawiedziony, że trener John Muckler nie wystawił mnie na decydujące mecze i przez to nie mogłem być zaliczony do zwycięzców Pucharu Stanley’a. Wydaje mi się, że w sezonie zasadniczym grałem na tyle dobrze, że zasłużyłem na grę w play-offach. Natomiast rok później w Bostonie zagrałem jeden ze swoich najlepszych sezonów w karierze, rzeczywiście kontuzja K.Neely’ego, który był naszym najlepszym napastnikiem pokrzyżowała nam plany wygrania rozgrywek. Pingwiny były wtedy do ogrania, a w finale z Minesotą N.Stars mielibyśmy większe szanse.

6. Który mecz na olimpiadzie był wg. Pana najtrudniejszy?

Z pewnością był to ćwierćfinał z USA. Przegrywaliśmy 0:1, ale D.Hašek bronił wtedy fenomenalnie, dzięki niemu nie straciliśmy więcej goli a nam udało się odwrócić losy tego spotkania i w efekcie zwyciężyć cały turniej.

7. Jako trener wygrał Pan dwa razy mistrzostwo świata. Trzeba przyznać, że te wygrane były osiągnięte w ciężkich chwilach. W 2005 roku tuż przed turniejem zginął tragicznie I.Hlinka, którego Pan zastąpił. Na ostatnich mistrzostwach ponad dwudziestu zawodników odmówiło Panu gry, wcześniej prowadzona przez Pana reprezentacja zawiodła na olimpiadzie. Czy można te sukcesy porównać z wygraną w Nagano?
Z wygraną na olimpiadzie nie potrafię porównać tych dwóch mistrzostw. Jeśli chodzi o 2005 rok to uważam to za wielki sukces, gdyż był to wtedy jeden z najsilniejszych turniejów o mistrzostwo świata, nie grano wtedy NHL i dzięki temu mogło się zjawić wielu doskonałych graczy. Oczywiście śmierć I.Hlinki była dla nas wielkim ciosem i z pewnością przyćmiła nam ten wielki sukces. Na ostatnich mistrzostwach miałem rzeczywiście wielki problem, kiedy odmówili mi zawodnicy w większości z NHL. Jednak udało mi się zebrać ciekawy zespół złożony głównie z graczy KHL i innych lig europejskich. Chłopcy zostawili serce na lodzie, trochę sprzyjało nam szczęście, ale udało się wygrać. Szczególną wagę miało pokonanie b.silnej reprezentacji Rosji z Owieczkinem, Małkinem, Daciukiem i innymi gwiazdami w składzie.

8. Jako zawodnik grał Pan kilka spotkań przeciwko reprezentacji Polski. Jedno z nich grane w 1986 roku na mistrzostwach świata w Moskwie skończyło się waszą porażką. Czy może Pan coś powiedzieć o tym spotkaniu, może pamięta Pan naszych zawodników, którzy najbardziej wtedy dali się wam we znaki?

Był to nasz pierwszy mecz na tych, niestety nieudanych dla nas mistrzostwach. Z tego co pamiętam to przez większość spotkania siedzieliśmy w tercji rywala, ale Polakom udało się strzelić dwie bramki, a my odpowiedzieliśmy tylko raz. Zawodników polskich z tamtego okresu niestety nie pamiętam - zbyt rzadko spotykaliśmy się między sobą.

9. Jest Pan trenerem Slavii i również Swojego syna. W takich sytuacjach zawsze istnieje ryzyko, że trener zostanie pomówiony o faworyzowanie swojego dziecka. Pan jednak jest postrzegany jako wzór obiektywizmu w tej sytuacji. Co może Pan poradzić swoim kolegom po fachu gdy spotka ich taki przypadek?

Hm! Jest to z pewnością dodatkowe wyzwanie dla trenera. Ja w niczym nie różnię się tutaj od innych ojców, którzy jeszcze w dodatku grali hokej - chciałbym aby mój syn był najlepszy, najwięcej serca zostawiał na lodzie, itd. Jednak trzeba też patrzeć na zespół za który się odpowiada. W przypadku mojego syna to mam trochę ułatwione zadanie, gdyż uważam , że jest dobrym, młodym graczem i swoją postawą na lodzie nie daje nikomu powodów do posądzania mnie o faworyzowanie go. Szkoda tylko, że w meczu z Libercem doznał pęknięcia w kostce i nie może na razie grać.

10. Kończą się mistrzostwa świata do lat dwudziestu. Niestety, reprezentanci Czeskiej Republiki znowu zawiedli. Jakie są przyczyny słabej gry waszych młodzieżowych reprezentacji?
No cóż,postawa naszej dwudziestki to z pewnością duży zawód. Oglądałem mecze i muszę stwierdzić, że sami zawodnicy nie są wcale tacy słabi jak wynikałoby to z osiąganych rezultatów. Jednak aby grać z sukcesem na tego typu imprezach to trzeba to robić z sercem, dać z siebie wszystko i zostawić jak najwięcej na lodzie. Mnie w tym zespole zdecydowanie tego brakowało.

Brmkarz Trzyńca Vojtek znów znów pomógł zatrzymać Slavię.

11. Co może Pan powiedzieć o dzisiejszym waszym rywalu zespole Trzyńca?
Jest to jeden z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego w tym sezonie. Drużyna ma wielu doskonałych hokeistów i myślę, że powinna osiągnąć minimum finał.

12. Czy może trener aktualnych mistrzów świata zdradzić coś z taktyki przed dzisiejszym meczem?

Czeka nas bardzo ciężki mecz. Rywale mają doskonałe trzy ataki i będziemy musieli ograniczyć do minimum ich poczynania. Musimy zagrać niezwykle uważnie w obronie. Poza tym trzeba bardzo uważać na obrońców gospodarzy - M.Lojek i L.KrajÍček to jedni z najlepszych zawodników na tej pozycji w całej lidze.

13. Dobra rada dla młodych hokeistów
.
Musicie na lodzie dawać wszystko, a jak będziecie starsi to gra ta musi wam sprawiać radość.

14. Dziękuję za rozmowę, przy okazji chciałbym w imieniu polskich fanów hokeja pogratulować Panu 300 wygranego meczu w ekstralidze i życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Dziękuję, ja także życzę wszystkim szczęśliwego Nowego Roku!


Lukáš Krajíček z trzynieckiej obrony skutecznie zatrzymywał praską Slavię

Rozmawiał: Jacek Radzieńciak, nad poprawnością j.czeskiego u rozmawiającego czuwał Grzegorz Radzieńciak

PS. Taktyka naszego Szanownego Rozmówcy nie przyniosła dziś powodzenia.Trzyniec pokonał Slavię 5:3 zaś gra w obronie gości pozostawiała dużo do życzenia.



Powrót

Komentarze:

Powyższy tekst jest fenomenalnym przykładem na to... jak można spartaczyć możliwość przeprowadzenia wywiadu z kimś takim, jak Vladimir Rużiczka. Przykre.
Ryśku a tyle ile masz wywiadów przeprowadzonych z takimi osobami? Fenomenalnych wywiadów oczywiście?
Całkiem, całkiem sporo panie Waldku. I nie koniecznie fenomenalnych, ale zgodnych z kanonami dziennikarstwa. Tak przynajmniej sądzą ludzie, którzy decydowali o ich publikacji i uważam, że są to osoby, które mają większe pojęcie o tym co robią zarówno ode mnie, jak i od pana. Gorąco pozdrawiam.
Oj zazdrość zżera biedactwo :)
Dobry wywiad.
W tekście jest błąd-gwiazda Bostonu z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych to oczywiście Cameron(Cam)Neely.Wyżej wspomniana kontuzja kolana po niezwykle brutalnym ataku Ulfa Samuelssona oznaczała dla Niego praktycznie koniec kariery.Ponieważ pierwsze moje zetknięcie z transmisjami z NHL miało miejsce rok później nie pamiętam tego zawodnika i bezmyślnie przepisałem błędne imię z jednej z czeskich książek za co przepraszam!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V