W miastach, w których nie ma profesjonalnego hokeja na poziomie seniorskim, dzieje się coś, czego nie sposób zignorować. Trybuny pękają w szwach, kibice stoją pod ścianami, a emocje w niczym nie ustępują tym z najwyższych klas rozgrywkowych. Warszawa i Białystok wysyłają jasny sygnał: głód hokeja jest ogromny.